Na ratunek z… siekierą

IMG 4697Przecież my nie ratujemy tylko polskiej ligi, ale także cały żużel - powiedział przewodniczący GKSŻ Piotr Szymański wyrażając tym samym żal, że federacje: angielska, duńska i szwedzka nie zgadzają się, aby do czasu zakończenia kwarantanny w Polsce ich zawodnicy jeździli w naszym kraju.

naczelnyPo przeczytaniu tej argumentacji do tej pory nie mogę wyjść ze zdumienia. Nie ogarniam jej. Rozumiem, że szefowie Głównej Komisji Sportu Żużlowego i Ekstraligi zaprzątają sobie głowy naszym podwórkiem żużlowym a niedawne decyzje dotyczące regulaminu oraz negocjacje zmieniające warunki finansowe mają w zamyśle służyć polskiemu żużlowi w tym trudnym dla niego momencie.

Dlaczego jednak ratowanie polskiego żużla inne federacje mają utożsamiać ze swoim dobrem? Zwłaszcza gdy walcząc o żużlowy sezon w Polsce jednocześnie restrykcyjnymi zapisami regulaminowymi torpedujemy go u innych? I jeszcze się dziwimy, że nikt nas nie popiera.

Nie jestem zaskoczony postawą Anglików, Duńczyków i Szwedów. Ba, spodziewałem się takiej reakcji z ich strony. Zadaniem tych federacji jest, bowiem dbanie o interes żużla w ich krajach. Zgoda na polski postulat w istocie byłaby obwieszczeniem, że rezygnują z tegorocznego sezonu na swoich torach. Mimo, że organizacyjnie tylko my w tym momencie mamy mapę drogową dojścia do sezonu to jednak inni nie składają jeszcze broni i zakładają, że im też w niedalekim czasie uda się to osiągnąć. W tej sytuacji wcale bym się nie zdziwił gdyby inne federacje w sposób podobny do polskiego próbowały chronić swój krajowy żużlowy sezon. Sytuacja jest dynamiczna.

Jeżeli w Polsce obowiązkowa kwarantanna przy przekraczaniu granicy szybko się nie skończy migracja między ligami będzie praktycznie niemożliwa przynajmniej na polskim kierunku. Tak stanowi nowy, polski regulamin. To już zapewne powoduje ból głowy szefów federacji szwedzkiej, gdzie polski zaciąg jest bardzo liczny. Jeżeli dodalibyśmy do tego zgodę na wyjazd do Polski szwedzkich zawodników to o tegorocznych rozgrywkach mogliby tam zapomnieć, bo nie miałby kto w nich jeździć. Podobnie jest w Danii. Zgoda na polskie warunki mogłaby mocno skomplikować start ich sezonu, bo z kolei Duńczycy w sporej ilości zasilają nasze ligi. W znacznie lepszej sytuacji są Anglicy. Na torach Albionu Polaków jest garstka a i angielscy żużlowcy nie przedstawiają obecnie takiej klasy, aby polskie kluby po nich gremialnie sięgały. Znając jednak angielskie poczucie własnej wartości takiej propozycji nawet bym im nie składał.

Stwierdzenie, że ratowanie polskiego jest ratowaniem całego żużla jest sporym nadużyciem. Oczywiście, że obecnie żużel w Polsce stoi na najwyższym poziomie. Infrastruktura stadionowa, zainteresowanie kibiców i mediów czy co najważniejsze poziom sportowy oraz zarobki nie mają sobie równych. Nie tak dawno byliśmy jednak kopciuszkiem na żużlowych salonach z pretensjami, że inni traktują nas po macoszemu. Nie idźmy tą drogą. Megalomania to zła cecha.

 

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!