Na Nowy (żużlowy) Rok

naczelnyW Polsce żużel kwitnie. Niestety dla dyscypliny tylko u nas. Niedawne jeszcze żużlowe potęgi borykają się ze sporymi problemami od organizacyjnych poczynając na sportowych skończywszy.

To nie znaczy jednak, że Polacy dogonili rywali pod każdym względem. Weźmy na przykład klasyfikację medalową Indywidualnych Mistrzostw Świata. Szczakiel, Gollob i obecnie Zmarzlik to raptem cztery tytuły co w tym zestawieniu daje nam dopiero siódmą lokatę za Szwedami i Duńczykami po 14 złotych medali, Wielką Brytanią i Nową Zelandią po 12 oraz Australią i USA po 9.

I pomyśleć, że Nowa Zelandia należała do elitarnego grona żużlowych potęg a tacy zawodnicy jak Ivan Mauger (6 tytułów), Barry Briggs (4 tytuły) czy Ronnie Moore (2 tytuły) na stałe zapisali się w historii światowego żużla. Od wielu już lat nie ma ich następców.

Polacy na pierwszy tytuł Jerzego Szczakiela musieli czekać aż 29 finałów! Na tytuł Tomasza Golloba kolejnych 37! Przy tych wyliczankach nie można zapominać o istotnych przeszkodach stających kiedyś przed naszymi zawodnikami. „Żelazna kurtyna”, która oddzielała nasz kraj od zachodnich skutecznie blokowała dostęp do nowinek technologicznych i ograniczała swobodę przemieszczania. Myślę, że gdyby nie te przeciwności nasz dorobek medalowy mógłby być większy. Mieliśmy wybitnych jeźdźców. W przyszłorocznych rozgrywkach cyklu Grand Prix wśród 15 stałych uczestników jest 4 naszych przedstawicieli. Co ważne swoje miejsca w tym gronie zapewnili sobie na torze a nie przy zielonym stoliku. Jesteśmy najliczniejszą nacją w tym zestawieniu. To budujące.

Jednym z moich życzeń na Nowy Rok i żużlowy sezon jest, aby wszyscy nasi zawodnicy włączyli się w walkę o medale w najważniejszym żużlowym championacie. Co myślicie o polskim podium?

W minionym sezonie sporo miejsca w swoich felietonach poświęciłem niezrozumiałym działaniom żużlowych władz. Wybiórcze podejście do regulaminowych zapisów jest tutaj najlepszym przykładem. Kary sypały się za krytykę a inne naruszenia przepisów były niezauważane lub bagatelizowane. Zastanawiającym jest fakt braku reakcji na te publikacje ale skoro nie ma się kontrargumentów najlepiej jest milczeć, schować głowę w piasek.

Żużlowym włodarzom życzę zatem mniej zadęcia, więcej luzu. Krytyka nie boli, jest motorem dobrych zmian. Niech działacze, zawodnicy, sędziowie mówią co myślą, bo tylko wtedy można iść naprzód. Fatalnie wyglądało odmawianie wypowiedzi na antenie telewizyjnej w obawie przed... mailem z karą. Ludzie tworzący i firmujący przepisy ograniczające wolność wypowiedzi źle się zapiszą w żużlowych annałach a po latach będą celem kpin. To dla mnie oczywiste.

Pozostając przy żużlowych decydentach nie sposób pominąć życzeń dotyczących szkolenia. Doszliśmy właśnie do sytuacji, w której nieopierzony zawodnik stał się równie cenny jak gwiazda z GP. To nie jest dobry model, który wbrew zapewnieniom w dłuższej perspektywie może być bardzo destrukcyjny dla całej dyscypliny.

Myśląc o życzeniach na najbliższy sezon muszę wspomnieć też o telewizji. O ile nie narzekaliśmy na ilość transmisji to już komentarz do wielu z nich delikatnie pisząc nie przystawał. Piszę to na prośby ludzi niewtajemniczonych w tą dyscyplinę, którym brakowało podstawowych informacji o tym sporcie i jego zasadach. Nie każdy telewidz jest znawcą żużla. Otwiera się szerokie pole popularyzacji żużla wśród nowych odbiorców i aż żal, że nie dostrzegają tego faktu realizatorzy transmisji. W nowym sezonie życzę widzom, aby usłyszeli podczas relacji TV więcej żużlowych konkretów a mniej... Wikipedii.

Sobie ale i wszystkim kibicom życzę emocji sportowych choć o te w przyszłym sezonie jestem dziwnie spokojny. Szczęśliwego Nowego, żużlowego Roku.

 Czasomierz

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!