To się w głowie nie mieści

naczelnyTaką odpowiedź usłyszałem od zasłużonego działacza sportu żużlowego na pytanie o opinię na temat sędziowania a szerzej ujmując całokształtu działań związanych z problematyką sędziowską i zarządzaniem w polskim żużlu.

To co widzimy podczas meczów żużlowych czyli dobre czy jak ostatnio coraz częściej nietrafione decyzje sędziowskie są czubkiem góry lodowej. U jej podstaw jest selekcja kandydatów na sędziów, gruntowne i przede wszystkim permanentne ich szkolenie i na końcu stworzenie im odpowiedniej atmosfery pracy. Problematyka jest zatem wielopłaszczyznowa. 

Nie chcę wracać do żużlowej prehistorii kiedy istniało Kolegium Sędziów w GKSŻ zajmujące się sferą sędziowską, bo w końcowym etapie jej istnienia też były do jej pracy zastrzeżenia. Po likwidacji Kolegium rozpoczęło się kilkuletnie poszukiwanie nowej formuły.

W międzyczasie sami sędziowie (aktywni i emerytowani) w 2006 roku powołali do życia stowarzyszenie mające w założeniu takie cele jak propagowanie wiedzy na temat przepisów sportu żużlowego, proponowanie zmian i poprawek do regulaminów sportu żużlowego i co najważniejsze samokształcenie i doskonalenie umiejętności sędziów sportu żużlowego.

Do stowarzyszenia poza jednym wstąpili wszyscy sędziowie. Wydawałoby się, że nic tylko przyklasnąć takiej inicjatywie i ją wspierać, aby wiedza, doświadczenie byłych i aktualnych sędziów były w ten sposób pożytkowane. Na stowarzyszeniowe spotkania zapraszano zawodników i media. Ucierały się propozycje zmian, wymieniano poglądy, analizowano i wyjaśniano sytuacje torowe. Walory szkoleniowe takich spotkań były oczywiste. Raz także miałem przyjemność być na takim spotkaniu.

Obecnie jak to jest opisane w serwisie GKSŻ prace związane z sędziami, komisarzami toru, komisarzami technicznymi, osobami funkcyjnymi i weryfikacjami torów nadzoruje jeden człowiek, Leszek Demski, który swego czasu także należał do Stowarzyszenia Sędziów Żużlowych. Odszedł z niego, kiedy będąc jeszcze sędzią zawodów złamał regulamin a Stowarzyszenie nie stanęło w jego obronie. Odejście Demskiego z SSŻ zapoczątkowało jego karierę w GKSŻ. Niedługo po tym nastąpiła fala odejść ze Stowarzyszenia innych sędziów co w konsekwencji doprowadziło do zakończenia jego działalności.

Leszek Demski został wykreowany (także przez media) na sędziowską wyrocznię choć sam nie należał do wybitnych sędziów a z racji sprawowanej obecnie funkcji jest współodpowiedzialny za uchybienia i błędy o których tak ochoczo się wypowiada.

Zwyczajowo przed i po sezonie odbywają się seminaria sędziowskie. W ich trakcie odbywają sie także szkolenia i sprawdzenie regulaminowej wiedzy z którą jak widać po ostatnich zdarzeniach nie jest najlepiej. Aby nie być gołosłownym przykład z IMP w Tarnowie. Do biegu dodatkowego pod taśmą stanęło dwóch zawodników w kaskach czerwonym i… białym choć regulamin w takim przypadku wskazuje, że: W biegu dodatkowym kolory kasków zawodników są następujące: z udziałem 2 zawodników: czerwony (pole A) i niebieski (pole B). Skąd wziął się kask biały?

Przypadek zmiany wyniku meczu Leszno – Gorzów przy zielonym stoliku jest najjaskrawszym przykładem choć podłoże takiej decyzji sędziowskiej jest bardziej złożone. Przez wiele sezonów zapis którym kierował się sędzia przy podejmowaniu decyzji odwoływał się do miejsca zdarzenia. Aktualny regulamin to zmienił i najwyraźniej nie „przepracowano” należycie (albo wcale) tej zmiany na sędziowskim seminarium.

Inną kwestią są predyspozycje psychofizyczne jakimi powinni się charakteryzować sędziowie czyli np. „ogarnianie” całego toru, szybkość reakcji na zaistniałe sytuacje czy przypisanie ich do konkretnych zapisów regulaminowych. W Rybniku Grzegorz Zengota salwował się ucieczką na dmuchaną bandę, bo nie zdążył po upadku opuścić toru a sędzia nie przerwał odpowiednio wcześnie biegu. W Krośnie po defekcie motocykla Milika jadący tuż za nim Brady Kurtz nie był w stanie go bezpiecznie ominąć i z tego powodu upadł. Milik dopchał motocykl do mety inkasując punkt a pokrzywdzony tym zdarzeniem Kurtz leżał pod bandą. Sędzia nie zareagował a przecież regulamin mówi, że jeżeli zawodnik spowodował upadek innego zawodnika (…) sędzia zawodów przerwie bieg i wykluczy tego zawodnika.

W trzynastym biegu meczu w Lesznie pomiędzy Fogo Unią a For Nature Solutions Apatorem Toruń sędzia przerwał bieg po wywiezieniu Patryka Dudka przez Piotra Pawlickiego pod bandę, gdzie zawodnik toruński utracił płynność jazdy i w ekwilibrystycznym stylu uratował się przed upadkiem. Sędzia wykluczył… Dudka. Tomasz Gollob występujący w roli eksperta nie krył swojego zdziwienia po usłyszeniu takiej decyzji.

Komentujący to zdarzenie Leszek Demski narzucił swoją narrację jakoby przerwanie biegu było słuszne a wykluczenie Dudka było błędem. Nie można jednak rozważać tej sytuacji jako dwie rozłączne decyzje. To był jeden ciąg przyczynowo-skutkowy. Zgadzam się tutaj z oceną Tomasza Golloba, że jeżeli sędzia nie widział w tym zdarzeniu winy Pawlickiego to bieg powinien być kontynuowany a skoro został przerwany to konsekwencją tej decyzji powinno być wykluczenie Pawlickiego. To logiczne. Wielokrotnie dochodziło do ostrych ataków na przeciwnika bez ich upadków kończących się niczym lub ostrzeżeniem za niebezpieczną jazdę udzielonym po zakończeniu biegu.

Podstawą wykluczenia Dudka był artykuł 91 punkt 5 regulaminu, który brzmi: Zawodnik, który z jakiegokolwiek powodu nie wyszczególnionego w przepisach niniejszego regulaminu był przyczyną przerwania biegu, powinien być wykluczony bez prawa zastąpienia innym zawodnikiem.

Czyli jaki to był powód? Konkretnie. Wszystkim kibicom należy się wyjaśnienie jaki to powód sędzia znalazł w tej sytuacji, która była wyjątkowo brzemienna dla przebiegu całego meczu. W momencie przerwania biegu zawodnicy jechali na 3:3 (z Dudkiem na końcu stawki) a po jego powtórzeniu gospodarze wygrali go 5:1 i przed biegami nominowanymi objęli prowadzenie w meczu.

W polskim żużlu funkcjonuje swoisty system zarządzania.

Sędziowie są oceniani. "Karomierz" jest znany ale niestety kryteria jakimi się kieruje oceniający nie są jawne i nie wiadomo kto, za co i jaką notę otrzymał. Tę wiedzę posiada Leszek Demski. Po spektakularnych sędziowskich wpadkach słychać już głosy o planowanych działaniach naprawczych ale nie ma w nich mowy o reformie np. szkolenia czy systemu zarządzania sędziami. Wymyślono remedium w postaci żużlowego VAR-a. Zabierają się za to ci sami ludzie, którzy firmują dotychczasowe zasady. Wygląda na to, że zamiast uderzenia się w piersi mamy klasyczną „ucieczkę do przodu”. Nie rozumiem co miałby taki system dać arbitrom, którzy już obecnie korzystają z powtórek. Żużel jest dyscypliną dynamiczną a sędziowie muszą reagować na sytuacje torowe błyskawicznie. Poza tym skoro kadra sędziowska nie jest liczna to kto miałby obsługiwać VAR?

Regulaminem zniesiono wolność wypowiedzi, jest zakaz krytykowania. Żałośnie wyglądała wypowiedź Patryka Dudka po jego wykluczeniu. Zawodnik wił się i kluczył a ostatecznie stwierdził, że powiedziałby swoje zdanie ale nie może, bo zostanie ukarany. Czy penalizowanie wypowiedzi buduje markę czy ją rujnuje? Pytanie retoryczne a to wszystko transmituje wolna telewizja w wolnym kraju.

Po walkowerze w Krośnie klub został ukarany między innymi karą w wysokości 25 tys zł. Przepisy dyscyplinarne w artykule 316 nakazują za mecz przegrany walkowerem nałożyć karę w przedziale od 50000 zł do 2000000 zł.

W serwisie GKSŻ czytamy jednak, że klub krośnieński pokajał się czyli w pełni zgodził się z punktem widzenia organu, przyznał się do winy i sam wystąpił o dobrowolne poddanie się karze dyscyplinarnej. W związku z tym, Główna Komisja Sportu Żużlowego mogła zastosować nieco względniejsze sankcje dyscyplinarne aniżeli przewidziane w standardowych przewinieniach związanych z podobnymi sytuacjami.

Kuriozalne w formie i treści uzasadnienie ominięcia regulaminowego zapisu żywcem wyjęte z komedii Stanisława Barei. 

Podczas wspomnianych seminariów sędziowskich jest przewidziany czas na dyskusję i pytania. Sęk w tym, że sędziowie doskonale zdają sobie sprawę z tego od kogo zależy ich dalsza kariera dlatego ten punkt programu zazwyczaj nie budzi ich większego zainteresowania.

Przytoczyłem tylko kilka z wielu przykładów charakterystycznych do opisania poruszonych zagadnień. Jeżeli praktycznie po każdej kolejce ligowej omawiane są coraz liczniejsze sędziowskie błędy to znaczy, że obecny system doboru a przede wszystkim szkolenia i zarządzania sędziami nie zdaje egzaminu. Jeżeli regulamin nie pozwala krytycznie się wypowiadać to po co zadawać pytania. Po co regulaminowo ustalono widełki kar skoro GKSŻ działa wg swojego widzimisię itp., itd.

 Sędzia

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!