Maciej Janowski podsumowuje swój sezon.

Drukuj
Wywiad

03

Maciej Janowski podczas udzielonego wywiadu dla redbull.com opowiedział wszystko co dotyczyło go i jego teamu w sezonie 2018. Zdradził też swoje plany na przyszłość.

2016 janowski m1Maciek, zaczynamy z grubej rury, czy lajtowo?

Z grubej rury.


Drugie z rzędu czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej Speedway Grand Prix to sukces?

Na pewno czuję pewien niedosyt i po ostatnich zawodach nie byłem najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem. Żeby było jasne - niedosyt czułem z racji zajętego ostatecznie miejsca, a nie z powodu jakichś żali do samego siebie, czy do kogokolwiek z mojego teamu. Kiedy odetchnąłem po zawodach, po spokojnej analizie tego, co zrobiliśmy w końcówce sezonu - otwarcie stwierdzam, że nie mamy sobie nic do zarzucenia.

A co zrobiliście?

Zaangażowaliśmy wszystkie siły na wszystkich możliwych polach działania. Mój team naprawdę bardzo ciężko pracował. Chłopaki przerzucili tony silników w ramach, testowaliśmy do upadłego. Odbyliśmy mnóstwo pożytecznych treningów na różnych torach, żeby przygotować się do toruńskiego finału jak najlepiej. Pracowałem nad optymalnymi ustawieniami, szukałem prędkości, dostosowałem tryb życia i dietę, choć to akurat wprowadziłem u siebie już wcześniej. Zaplanowałem dokładnie ostatnie dni przed turniejem, żeby na ten wieczór być w optymalnej formie fizycznej i psychicznej. Byłem względnie wypoczęty i zdeterminowany. A mino to czegoś zabrakło ...

Bo taki jest żużel?

Dokładnie. Albo szerzej - bo taki jest w ogóle sport. Każdy z moich rywali przygotowywał się na pewno równie sumiennie. Dla mnie ważne jest to, że do dziś nie wiem, co mógłbym zrobić lepiej na tamtą chwilę, co dodać do przygotowań itd. Mam czyste sumienie.

Słowo do zapamiętania po tym sezonie?

Świadomość.

To ciekawe...

Nawet bardzo! Z roku na rok mam tę świadomość coraz większą. Coraz lepiej wiem, co robię i co chce osiągnąć.

To nie jest oczywiste?

Wiesz co, jak jesteś młodym chłopakiem, to pewnie tak jest. Albo raczej wydaje ci się, że tak jest. Że wszystko wiesz, wszystko jest proste i na wszystko masz odpowiedź. No i oczywiście chcesz być mistrzem świata i to najlepiej od razu. A motorsport nie jest tak banalny. Niby chodzi tylko o to, żeby być pierwszym na mecie, ale sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, a na wynik składa się mnóstwo czynników. Świadomość złożoności tych spraw przychodzi pewnie z wiekiem, albo u niektórych nie przychodzi nigdy. Myślę jednak, że nie można być mistrzem nie dostrzegając tych niuansów. Dochodzą doświadczenia, wspomnienia świadomości i pokora.

Ty ciągle o tej świadomości. Kazik śpiewał kiedyś "miej świadomość"...

Tak! Pamiętam ten kawałek "Miej świadomość, czy dobrze chcesz", albo jakoś tak. I to jest sedno sprawy. Coraz lepiej wiem, czego chcę i co jest dla mnie dobre, a z czego powinienem zrezygnować. Wiem, że żużel sprawia mi gigantyczną przyjemność i chcę zachować taką miłość do tego sportu jak najdłużej. Od strony organizacyjnej też co roku mój team wygląda lepiej. Cały czas się uczymy, a ja z każdym sezonem poznaję siebie.

I co, fajny z ciebie gość?

Ocena należy pewnie do innych, ale generalnie mam nadzieję, że tak. Na pewno sam ze sobą czuję się coraz lepiej i dbam o to, żeby tak było. Staram się, żeby wszystko co robię, niezależnie od tego, czy się relaksuję, startuję, ciężko haruje na treningu, sprawiało mi przyjemność. Trenuje coraz więcej i pasuje mi to. Lepiej przygotowuję się do sezonu i też mi to pasuje. Stale dowiaduję się, co mi służy przed zawodami, a co nie. Jak mój organizm reaguję na dietę, bo jeśli zjem za późno, to źle się czuje podczas zawodów, a jeśli za wcześnie, to tak samo, bo nie lubię być głodny. Czy przed meczem lepiej pomoże mi w koncentracji dobra muzyka, spacer, czy wysiłek. To są szalenie ważne sprawy i każda z nich ma przełożenie na wynik. Czuję, że tych niewiadomych jest coraz mniej. Jak wszystko gra, to leci się elegancko i można cieszyć się speedway'em. Fajnie, że doceniono moją "cieszynkę" po zwycięstwie w Hallstavik.

Czy w ostatnich latach zmieniłeś jakieś akcenty w swoich przygotowaniach i sposobach utrzymywania jak najwyższej formy? Poświęcasz czemuś więcej czasu, odpuszczając inne tematy, czy wszystko jest tak samo?

To bardzo istotny wątek. Zmieniłem dużo i faktycznie te akcenty rozkładam inaczej. Kiedyś nie myślałem tak kompleksowo. Jeździłem, trenowałem na motocyklu i startowałem we wszystkich możliwych zawodach. Teraz wiem, że czasem trzeb zluzować, zrobić mały krok wstecz, żeby za chwilę wyskoczyć o dwa do przodu. Urozmaicam i stale rozszerzam formę treningów, wiem, że nie wszystko można wypracować na motorze. Speedway jest nadal wielką przygodą, ale teraz ta przygoda ma szerszy zasięg. Jest bogatsza. Widzę, że ten system działa i to daje mi wielką satysfakcję.

Skąd wiesz, że działa?

Bo wiem, co siedzi w mojej głowie i jakie mam nastawienie. A pod kątem czysto sportowym, ostatni sezon był równiejszy. Wcześniej wahania formy u mnie zdarzały się częściej,gubiłem się nawet na kilka tygodni. W tym roku już tego nie było i jestem przekonany, że to właśnie efekt tej kompleksowej pracy nad sobą.

Po ostatnich zawodach poczułeś ulgę na zasadzie "ufff, nareszcie koniec", czy ścigania było za mało?

Było poczucie rzetelnie wykonanej pracy. Wszyscy potrzebowaliśmy odpoczynku - od ciągłych przejazdów, lotów, treningów, no i przede wszystkim występów w ligach i GP. Team ciężko pracował i widziałem po chłopakach, że chcą się już porządnie wyspać. Na wszystko jest czas. Cieszę się, że sezon skończyłem bez kontuzji, dobrze się czuje i wiem, że za miesiąc będę gotów do pracy.

A ten miesiąc?

Kalifornia! Tradycyjnie już odwiedzę Grega Hancocka i spotkam się z kilkoma przyjaciółmi. Naładuję w słońcu baterię i wrócę, żeby znów wyczerpywać je w czasie naszej mroźnej zimy. A potem... Potem to już zaraz będzie wiosna i wsiadam na motor. - zakończył Maciej Janowski.

Źródło; facebook.com/teamjanowski