Janusz Kołodziej: W Lesznie czuję się świetnie

Drukuj
Wywiad

IMG 8616

Janusz Kołodziej sezon 2019 z pewnością może zaliczyć do udanych. Po raz czwarty w swojej karierze zdobył tytuł Indywidualnego Mistrza Polski oraz trzeci rok z rzędu razem z FOGO Unią Leszno sięgnął po tytuł DMP. Podczas rozmowy opowiedział między innymi o przygotowaniach do nadchodzącego sezonu i planach, które będzie starał się realizować.

2019 kołodziej jJoachim Piwek: Zacznijmy może od zeszłego sezonu. Udało ci się po raz pierwszy wygrać rundę cyklu FIM SGP, zdobyłeś tytuł IMP, uzyskałeś bardzo wysoką średnią w PGE Ekstralidze i dzięki twojej fantastycznej postawie w finale FOGO Unia sięgnęła po kolejny tytuł. Czy możesz więc powiedzieć, że to był dobry rok?

Janusz Kołodziej: Zeszły sezon mogę uznać za udany, bo pomijając GP jako całość, to udało mi się zrobić dobry wynik, osiągnąć kilka sukcesów. Moją porażką w zeszłym sezonie był jednak właśnie cykl FIM SGP, gdzie niestety nie udało mi się zdobyć dobrego rezultatu. Może poza kilkoma turniejami, kiedy rzeczywiście liczyłem się w walce o wysokie lokaty.

Przerwa zimowa była krótka, bo jeszcze w listopadzie jeździłeś na motocrossie, a niedawno, w drugiej połowie lutego byłeś razem z drużyną na obozie w Hiszpanii. Wypad uznajesz za udany?

Zgadza się. Po zakończeniu sezonu była piękna pogoda, więc można było śmiało jeździć na crossie i mogłem długo trenować. Cieszyłem się z tych przygotowań, bo warunki torowe były wyśmienite. Kiedy byliśmy na obozie w Hiszpanii, to też było naprawdę świetnie. Za nami najfajniejsze treningi, bo to jest to, co lubimy – kontakt z motocyklem i trudne tory, na których jazda początkowo jest przyjemna, ale potem staje się męcząca. To kapitalne przygotowanie do sezonu.

Co powiesz o treningach fizycznych? Nastąpiły jakieś zmiany względem ubiegłych lat?

W tę zimę odszedł od nas niestety Tomek Skrzypek. W Lesznie zastąpił go jego uczeń, Michał Turyński, natomiast w Tarnowie trenował mnie Dawid Drogoś. To są inni ludzie, więc wiadomo, że system się zmienił, ale jest bardzo pozytywnie. Treningi były bardzo wyczerpujące i wydaje mi się, że wniosą dużo dobrego. Zima, jak to w żużlu, była też dla mnie okresem „podleczania” się, bo w sezonie nie zawsze jest na to czas.

Przed tobą pracowity początek sezonu. Zapewne Memoriał Alfreda Smoczyka, Super Mecz, spotkanie reprezentacji w Toruniu i oczywiście treningi punktowane, a na początku kwietnia eliminacje Złotego Kasku. Zamierzasz wykorzystać ten czas na testowanie jakiś nowinek? Zgaduję, że tunera nie zmieniasz.

Tak, początek sezonu zapowiada się pracowicie. Mam wielką nadzieję na to, że będę miał sporo czasu, żeby się rozjeździć i czuć swobodę na motocyklu. Jeśli chodzi o testy, to tak naprawdę co roku przygotowujemy jakieś malutkie zmiany w motocyklu. One nie muszą być nadzwyczajne, żeby motocykl się dużo lepiej prowadził i był bardziej wyczuwalny. Takie drobnostki będziemy sprawdzać i jeśli zdadzą egzamin, to oczywiście będziemy z nich korzystać. Nadal będę używać silników Ashleya Hollowaya. Jestem szczęśliwy, że mogę jeździć na tym sprzęcie, bo spisuje się bardzo dobrze.

Wiele mówiło się o tym, że największe problemy sprawiają ci krótkie i techniczne owale. Co prawda w PGE Ekstralidze takich obiektów nie ma zbyt wiele, ale czy zamierzasz doskonalić jazdę na mniejszych torach, chociażby pod kątem zawodów indywidualnych?

Tak, w tym roku chciałbym skupić więcej uwagi na krótkich torach. Są plany, żeby co najmniej raz w tygodniu jeździć na taki mniejszy obiekt i poprawiać te elementy, które robię źle. Każdy zawodnik jest inny, ma inny styl jazdy. Ja od zawsze jeździłem na dużych torach, rzadziej na małych i rzeczywiście zdarzało się, że na nich słabiej mi szło. Jeśli chcę powalczyć i być jednym z lepszych zawodników na świecie, to muszę się takich torów nauczyć i włożyć w to dużo pracy. Sprzęt spisuje się dobrze, a wina musi być gdzieś we mnie, bo nie czuję się na tych krótkich owalach komfortowo. Muszę najpierw znaleźć technikę, a potem swobodę.

Czy bierzesz w takim razie pod uwagę możliwość ścigania się w Elitserien? Szwedzkie tory nie należą przecież do długich i najłatwiejszych, a zawodnicy decydują się na jazdę tam właśnie ze względu na techniczne owale.

Jeśli chodzi o kontrakt w Szwecji, to wszystko się jeszcze okaże. Zobaczymy, jak będą mi szły różnego rodzaju eliminacje i przechodzenie do kolejnych turniejów. Jeśli poodpadam, to wtedy będę się starał o możliwość jazdy w Szwecji. Na razie zostaję przy tym, co jest i czekam na rozwój sytuacji.

Czy kibice mogą liczyć na ponowne występy Janusza Kołodzieja w cyklu FIM SGP? Powrót do elity będzie dla ciebie priorytetem?

Nie będę stawał na rzęsach, by od razu ponownie awansować, bo jeśli nie zmieni się moja postawa na krótkich torach, to wynik ostateczny będzie podobny do tego z ubiegłego roku, a to nie ma sensu. Kiedy zobaczę poprawę w swojej jeździe i będę uzyskiwał to, czego oczekuję na krótszych owalach, wtedy na pewno powalczę o SGP 2022, bo w tegorocznych eliminacjach jest bardzo ciasno. Jestem realistą i staram się racjonalnie patrzeć na to, co może się wydarzyć.

Odkąd wróciłeś do FOGO Unii to leszczynianie nie schodzą z najwyższego stopnia podium w DMP. Nie pojawia się nic takiego jak nasycenie sukcesami? Jako drużyna jesteście nadal głodni kolejnych triumfów?

Może dla kibiców innych drużyn jest to nudne, ale dla nas na pewno nie. Mamy swój cel, chcemy do niego dążyć i się rozwijać. Każdy chce być coraz lepszym zawodnikiem, więc cały czas celujemy w to, żeby być w jak najlepszej dyspozycji. W FOGO Unii wszystko jest tak poukładane, że mamy ku temu świetne możliwości, więc na pewno będziemy starać się walczyć o kolejny dobry sezon, a życie pokaże, jak nam to w tym roku wyjdzie.

Przed tobą czwarty z rzędu i szósty w ogóle rok startów z bykiem na kevlarze. W Lesznie jesteś traktowany „jak swój”. Można odnieść wrażenie, że czujesz się tu komfortowo. Czy rzeczywiście tak jest?

Bardzo dziękuję kibicom i jestem wdzięczny za to, że mnie tak traktują. W Lesznie rzeczywiście czuję się świetnie i wydaje mi się, że marzeniem wielu zawodników jest jazda w FOGO Unii. Ja jestem bardzo szczęśliwy, że to mi się udało, bo drużyna jest profesjonalna i wszystko wygląda świetnie - zakończył Janusz Kołodziej.

Źródło; speedwayekstraliga.pl/kolodziej-staram-sie-racjonalnie-patrzec-na-to-co-moze-sie-wydarzyc-wywiad