22 razy Tomasza Golloba (1): Zaczęło się na Dolnym Śląsku...

2013 gollob tlogo SGPGrand Prix Polski na Stadionie Narodowym w Warszawie zbliża się wielkimi krokami. Głównym bohaterem wieczoru na tym wspaniałym obiekcie będzie żegnający się z cyklem Grand Prix Tomasz Gollob. Czas na przypomnienie 22 wspaniałych wieczorów, które polscy kibice przeżywali wspólnie z żużlowcem urodzonym w Bydgoszczy. Dziś wybieramy się w sentymentalną podróż do Wrocławia, gdzie Polak odniósł swoje pierwsze w karierze zwycięstwo w cyklu. Cofnijmy się zatem niemal o 20 lat wstecz...


Gdy 20. maja 1995 roku na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu rywalizacja o Indywidualne Mistrzostwo Świata na żużlu wkraczała w erę nowej formuły cyklu turniejów zastępującej jednodniowy finał, chodziłem po tym świecie ledwie 14 miesięcy. Stwierdzić mogę zatem, że z formułą Grand Prix styczność mam niemal od samego początku mojego życia. Turniej na wrocławskim obiekcie miał być dla światowego żużla początkiem drogi na salony sportu motorowego. System nawiązujący do Formuły 1 i innych prestiżowych dyscyplin motosportu ostatecznie przyjął się, jednak w środowisku trwają burzliwe dyskusje, czy obecna forma rywalizacji nie „przejadła się" wszystkim zainteresowanym.

Tomasz Gollob przystępował do rywalizacji w pierwszym sezonie Grand Prix mając na koncie dwa starty w jednodniowych finałach IMŚ. W 1993 roku w Pocking zajął siódme miejsce, natomiast w kolejnym ostatnią, szesnastą pozycję w turnieju w Vojens, w trakcie którego zanotował groźny upadek. Dzień po tych zawodach Polak pojechał poobijany w meczu ligowym i zdobył 9 punktów. Człowiek z żelaza? Określenie co najmniej nie przesadzone.

Gollob rozpoczął ściganie we Wrocławiu od zajęcia drugiego miejsca w gonitwie otwarcia, którą wygrał Chris Louis. W kolejnym swoim starcie Polak znów dowiózł do mety dwa punkty, a pogromcą późniejszego zwycięzcy zawodów okazał się Sam Ermolenko. Mając świadomość, że do wielkiego finału awansuje najlepsza czwórka fazy zasadniczej turnieju, Gollob musiał szukać biegowych zwycięstw. Brakowało mu jednak prędkości, co szczególnie uwidoczniło się w biegu z Hansem Nielsenem. Duńczyk odjechał Polakowi na długość połowy prostej, a w jeszcze nie całkiem wyłysiałej wtedy głowie młodszego z braci Gollobów przewijało się niewątpliwie wiele myśli.

Czwarty start i czwarta „dwójka”. Tym razem lepszy po walce na pierwszym wirażu i mądrej jeździe po zewnętrznej okazał się jeden z najpiękniej jeżdżących żużlowców przełomu wieków – Mark Loram. Po czterech seriach startów Polak z ośmioma punktami zajmował 6. miejsce i aby znaleźć się w finałowej czwórce potrzebował nie tylko zwycięstwa w ostatnim starcie, ale także korzystnego układu pozostałych gonitw. Pierwszy warunek został spełniony. Polak pewnie wygrał start i z okrążenia na okrążenie powiększał przewagę nad drugim w tej gonitwie Henrikiem Gustafssonem. Przed ostatnim „kółkiem” pozwolił sobie nawet na pokiwanie głową w trakcie jazdy w geście triumfu. W biegu 19. nie popisał się Mark Loram, przywożąc zero i spadając w klasyfikacji za Golloba. W kończącym fazę zasadniczą biegu 20. natomiast za upadek na drugim okrążeniu (przyczyniły się do niego zapewne dekle na przednie koła zakładane wtedy przez zawodników – przyp. red.) wykluczony został Tony Rickardsson. Stało się wtedy jasne, że obok Nielsena, Louisa i Lorama do finału awansuje bohater tego tekstu.

Polak nie miał wyboru w kwestii pola startowego w finale. Duńczyk i dwaj Brytyjczycy pozostawili mu drugi tor. Gollob wystartował fatalnie, jednak w pierwszym wirażu pojechał całkiem inaczej niż zwykł czynić to w latach 90-tych. Trzymając się blisko krawężnika skorzystał na walce Nielsena z Louisem i wysforował się na prowadzenie. Na drugim wirażu odparł jeszcze atak „Profesora z Oxfordu”, by później mknąć niezagrożonym do mety. Ponad 20-tysięczna widownia Stadionu Olimpijskiego, wcześniej tak mocno trzymająca kciuki za miejscowego matadora Tommy’ego Knudsena, oszalała ze szczęścia. Reprezentant Polski na stałe wpisał się w annały historii światowego żużla. Jak się później okazało, nie ostatni raz. Bieg finałowy zaczyna się w 24. minucie poniższego materiału video.



Sezon 1995 Tomasz Gollob ostatecznie zakończył na 9. miejscu. Po wygranej we Wrocławiu tylko raz, w GP Danii w Vojens udało mu się awansować ponownie do finału A. Najsłabszy występ Gollob zanotował w Niemieckim Abensbergu, gdzie zajął dopiero 14. pozycję. Rok 1995 był jednym z zaledwie dwóch, w których Polak jako stały uczestnik cyklu nie osiągnął lokaty w pierwszej ósemce. Kolejny taki przypadek miał miejsce w sezonie 2013, którego Indywidualny Mistrz Świata sprzed pięciu lat nie dokończył z powodu kontuzji.

KLASYFIKACJA GRAND PRIX POLSKI WE WROCŁAWIU W SEZONIE 1995:

1. Tomasz Gollob 11 pkt. + 1. Miejsce w finale A
2. Hans Nielsen 14 pkt. + 2. Miejsce w finale A
3. Chris Louis 12 pkt. + 3. Miejsce w finale A
4. Mark Loram 11 pkt. + 4. Miejsce w finale A
5. Tony Rickardsson 9 pkt. + 1. Miejsce w finale B
6. Sam Ermolenko 10 pkt. + 2. Miejsce w finale B
7. Gary Havelock 8 pkt. + 3. Miejsce w finale B
8. Henrik Gustafsson 8 pkt. + 4. Miejsce w finale B
9. Craig Boyce 5 pkt. + 1. Miejsce w finale C
10. Dariusz Śledź 5 pkt. + 2. Miejsce w finale C
11. Greg Hanock 7 pkt. + 3. Miejsce w finale C
12. Marvyn Cox 5 pkt. + 4. Miejsce w finale C
13. Jan Staechmann 3 pkt. + 1. Miejsce w finale D
14. Andy Smith 5 pkt. + 2. Miejsce w finale D
15. Billy Hamill (rezerwa toru) 4 pkt. + 3. Miejsce w finale D
16. Mikael Karlsson 2 pkt. + 4. miejsce w finale D
17. Tommy Knudsen 1 pkt.
18. Peter Karlsson (rezerwa toru) 1 pkt.

Zawody sędziował Hennie Van Den Boomen z Holandii.

Bartłomiej Przybyłek

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!