Przerwa? Nic mi o niej nie wiadomo

logo-pzmmikrofon28 lipca rozegrano zaległy półfinał Indywidualnych Mistrzostw Polski w Rawiczu. Awans do finału, który odbędzie się 14 sierpnia w Zielonej Górze, uzyskało siedmiu zawodników. W szczęśliwej siódemce miejsce wywalczyło aż pięciu juniorów, między innymi Bartosz Zmarzlik i Kacper Gomólski. Ósme miejsce zajął Szymon Woźniak, który podczas finału IMP będzie pełnił funkcję rezerwowego. Owi zawodnicy, w rozmowie z naszym wortalem, podsumowali półfinałowe zmagania jak również lipcową przerwę w lidze.


Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów) – Cieszę się, że udało się awansować tak naprawdę po lekkiej męczarni. Nie za dobrze się jeździło. Tor był bardzo twardy. Szanse w finale IMP są dla wszystkich jednakowe, a ja mam jeszcze na to czas. Pojadę do Zielonej Góry na pewno w pełni skoncentrowany i będę się starał pokazać z jak najlepszej strony by jak najlepiej wypaść. Jakiejś większej presji nie odczuwam. Jadę robić swoje i dam z siebie wszystko. Ja za bardzo przerwy w startach nie mam. Cały czas jestem w ruchu. Są treningi, mam parę zawodów indywidualnych tak więc jeszcze żadnej przerwy nie odczułem.


Kacper Gomólski (Grupa Azoty Unia Tarnów) – Od kilku dni zmagam się z anginą, ale na szczęście biorę antybiotyk i jakoś przechodzi. Jestem poobijany, a szczególnie boli lewy łokieć. Nie dość, że miałem już wcześniej stan zapalny to jeszcze go dzisiaj doprawiłem. Ogólnie wszystko boli, ale jakoś żyje. W Rawiczu często jest tak, że start o wszystkim decyduje. Dzisiaj tymi lepszymi polami było 3 i 4. Te wewnętrzne były twarde, a zewnętrzne były bardziej odmoczone i lepiej się startowało. Ja w swoim ostatnim biegu popełniłem błąd. Odjechałem za szeroko od krawężnika i wskoczył mi Norbert, który troszkę mnie tam potraktował, ale na własne życzenie jechałem w tych dodatkach biegach. Wystarczyło jechać cały czas krawężnikiem, jak w jednym z wcześniejszych biegów, i bez tych dodatków miałbym finał, a tak to nie dość, że poobijany to motory pokasowane. W pierwszym upadku wyczułem Krystiana, że będzie przycinał z tej dużej, ale przecież wchodząc w łuk trzeba się złożyć jakby nie było. Krystian się złożył, ja też musiałem się złożyć. Krystian mnie podciął, ale sędzia stwierdził, że był z przodu. Po tym upadku motocykl się cały pogiął i musiałem zabrać drugi. Ten drugi nie jechał całe zawody. Dopiero na ostatni bieg go wziąłem więc był nie za bardzo dopasowany. W drugim upadku wjeżdżałem szeroko z wyjścia. Wiedziałem, że Szymek będzie schodził do krawężnika. Był ten sam manewr. Ponownie zostałem podcięty, ale tym razem sędzia podjął decyzję taką, jaką powinien podjąć wcześniej. Szczęście w nieszczęściu, że jest awans. To będzie mój pierwszy finał IMP. Będę się starał powalczyć i trochę napsuć krwi faworytom. Ja zapewne nie jestem jednym z tych faworytów więc na pewno będę chciał odbierać innym punkty i dobrze się zaprezentować w finale. Przede wszystkim przejechać te zawody zdrowo. W lipcu miałem dużo zawodów min. liga duńska,  DMŚJ, IMŚJ. Sporo jeździłem i tak naprawdę nie odczuwam skutków tej przerwy.  Może miałem ze sześć dni wolnego kiedy sobie odpocząłem i spędziłem czas nad jeziorem czy też morzem więc mi to w żaden sposób nie przeszkadza.


Szymon Woźniak (Polonia Bydgoszcz) – Tor w Rawiczu jest bardzo specyficzny. Tutaj start jest bardzo ważny, a mi jak zwykle na tym torze ten start za rewelacyjnie nie wychodził. Musiałem później walczyć i trochę się udało, a trochę się nie udało. Szkoda, że się nie udało w tym decydującym momencie. Na temat decyzji sędziego nie będę się wypowiadał bo to i tak niczego nie zmieni, a jeśli kibice stwierdzili, że decyzja sędziego była nie słuszna to tylko mogę im podziękować i pozdrowić. Na tak odmłodzony finał IMP złożyło się wiele takich przypadkowych sytuacji. Nic nie wydarzyło się przecież specjalnie. Na to, że finał IMP trochę podupadł, wpłynęły między innymi kontuzje Patryka Dudka i Grzegorza Walaska, których serdecznie pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Trochę tez na to wpłynął Puchar Świata i wszystko się porozjeżdżało, że tak powiem. Ale nie zapominajmy, że w IMP rozstawionych jest kilku rewelacyjnych zawodników. Mi się wydaje, że ta ranga tak czy owak będzie bardzo wysoka. Ja nie miałem żadnej przerwy. Nic mi o niej nie wiadomo. Ciężko mi się wypowiedzieć w kwestii tej lipcowej przerwy ponieważ ja nie posmakowałem wakacji w sezonie. Było może kilka dni trochę luźniejszych, ale nigdzie nie było żadnych wyjazdów czy wakacji poza domem. Dla mnie podczas sezonu to jest praca i żadnych wakacji nie potrzebuję, a wystarczą jeden-dwa dni trochę luźniejszych żeby złapać trochę oddechu czy pojechać nad jezioro i to wszystko.

źródło: Inf. własna

Martyna Wolnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!