Janusz Steliga: Niektórzy zawodnicy zwyczajnie sobie zakpili

2014-steliga j2krosnoDrużyna KSM Krosno zakończyła sezon na trzecim miejscu w tabeli Polskiej 2. Ligi Żużlowej. Janusz Steliga, prezes krośnieńskiego klubu uważa, że z zawodników w końcówce sezonu zeszło powietrze co sprawiło, że ostatni mecz w Krakowie przegrali z kretesem.

- Nie tego oczekiwaliśmy od zawodników. Liczyliśmy, że w najgorszym przypadku otrzemy się o baraże, a tymczasem spotkał nas zawód. Niektórzy zawodnicy zwyczajnie sobie zakpili. Byłbym może mniej rozgoryczony i mniej surowy w swojej ocenie, gdybyśmy nie wypłacali należności w trybie natychmiastowym, a płaciliśmy, dlatego mam niesmak. Wanda i Ostrovia, które posiadają zdecydowanie wyższe od nas budżety, im bliżej było końca sezonu, tym jechały lepiej - mówi Janusz Steliga

W przeciwieństwie do zawodników prezesa nie zawiedli kibice, którzy średnio na każdym meczu rozgrywanym w Krośnie dopingowali swoją drużynę w liczbie około 3000. - Rzeczywiście, w tym roku kibice ustanowili chyba rekord, i chwała im za to. Wszyscy nam zazdroszczą i kibiców, i atmosfery na stadionie. Robimy wszystko dla nich, bo przecież nie dla siebie, a zawodnicy wykręcają taki numer. Nie pokazali nawet tego wilczego pazura - dodaje sternik klubu z Podkarpacia.

Problemem dla krośnieńskich "Wilków" nie powinno być także uzyskanie licencji na sezon 2015. Jak przyznał prezes klubu z zawodnikami są rozliczeni na zero i już myślą o składzie na następny sezon. - Zakładaliśmy nawet 550 tys., ale pewnie przekroczymy 600 tys. Praktycznie jesteśmy na zero, jesteśmy gotowi do rozliczeń i wystąpienia o licencję na przyszły rok.  Dziękujemy władzom Krosna, które nas wspierają, pomagają i rozumieją. To dla nas bardzo ważna sprawa. Mamy już doświadczenie. Przekonaliśmy się, na kogo możemy postawić. Jest kilku zawodników z obecnej drużyny, których widziałbym u nas także w przyszłym roku. Pół składu zostawiłbym w ciemno już dzisiaj. Pozostałe nazwiska będziemy kolejno odkrywać - informuje Janusz Steliga.

Włodarz krośnieńskiego klubu nie jest zaskoczony także decyzją centrali żużlowej w sprawie odebrania licencji klubowi z Częstochowy i Gdańska. Jego zdaniem stało się to i tak za późno. - Można się było spodziewać takiej reakcji władz. Moim zdaniem, i tak stało się to zdecydowanie za późno. Dopuszczono trochę do samowolki. To wszystko narastało i niektóre kluby, takie jak nasz, traciły na tym. Myśmy działali w myśl zasady "tyle damy, ile mamy". Inne kluby działały na wyrost i zabierały najlepszych zawodników. Moim zdaniem, wszyscy, którzy za bardzo szastali słowem, a nie czynem, dostaną prztyczka w nos. Jest to smutne, ale myślę, że wyjdzie żużlowi tylko na dobre - zakończył prezes KSM Krosno.

źródło: nowiny24.pl

Katarzyna Biskup

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!