A miało być tak pięknie - podsumowanie sezonu Orła Łódź

lodzSezon 2015 dla Orła Łódź nie był łaskawy. Cała drużyna przygotowywała się ciężko do upragnionego awansu. Plany pokrzyżowały liczne kontuzje, które pomimo wzmocnień w trakcie sezonu spędzały sen z powiek działaczom łódzkiego klubu. 

 

 

 

Tylko awans

Orzeł Łódź z początkiem sezonu miał ambity plan awansu do najwyższej klasy rozrywkowej. Wszyscy  poważnie myśleli  o Ekstralidze i większość spraw podporządkowywanych było aby  to osiągnąć. Wszystko skupiało się na zakontraktowaniu odpowiednich zawodników I planu treningowego. Ten rok miał być inny od poprzednich. Koniec eksperymentowania. Czas się skupić na dobrych zawodnikach. 

 

Zły omen ?

11 lutego doszło do przykrego incydentu na łódzkim stadionie a mianowicie trzej 14-latkowie dopuścili się aktu wandalizmu, który opiewał na koszt 7000 złotych. Zostały uszkodzone oparcia 22 plastikowych siedzeń oraz baner reklamowy. Zdecydowanie nowy rok nie zaczął się pozytywnie dla łódzkiej drużyny. 

 

Huczna prezentacja

Wszystko zaczęło się od niesamowitej parady motocyklistów, na czele której jechali zawodnicy Orła Łódź. Widok był niesamowity, wszyscy przybyli kibice i nie tylko, byli pod ogromnym  wrażeniem. Po prezentacji zawodnicy udali się pod katedrę gdzie odbyła się msza w intencji zbliżającego się sezonu. Jest bardzo prawdopodobne, że takie prezentacje zostaną już tradycją. 

 

Nie wszystko poszło zgodnie z planem

Już 26 kwietnia podczas inauguracyjnego spotkania, Orzeł podejmował gnieźnieński Start i wygrał 49:40. Radość z wygranej była ogromna, jednakże gospodarze wygrali tylko dziewięcioma ‘oczkami’. Mogłoby się wydawać, że walka na własnym torze powinna przynieść większe korzyści. Rewelacyjnie sezon rozpoczął Mariusz Puszakowski, który w tym meczu uzyskał komplet 15stu punktów. 

Kolejny mecz tylko obnażył słabości Orła i pokazał, że są luki w składzie. Spotkanie biało-niebieskich z Rybnikiem zakończyło się przegraną łodzian 62:27. Był to tylko początek niepowodzeń drużyny Lecha Kędziory. Po podsumowaniu wszystkich spotkań, porażek było aż siedem, jeden remis i tylko cztery zwycięstwa. Co ostatecznie na koniec sezonu zagwarantowało Orłowi szóstą pozycję w tabeli. 

 

Hans Andersen filarem drużyny

Z początkiem kwietnia odbył się wewnętrzny trening punktowany na którym gościnnie pojawił się Hans Andersen. Miesiąc później Orzeł po przeciętnym starcie sezonu postanowił dokonać wzmocnień i 14 maja “Ugly Duck” został wypożyczony z PGE Stali Rzeszów. Bardzo szybko wiadomym okazało się, że Andersen zostanie jednym z liderów drużyny. 

 

Kontuzje które podcięły skrzydła Orłowi

Sezon 2015 dla Orła był bardzo pechowy pod względem kontuzji. Wszystko zaczęło się od upadku Mariusza Puszakowskiego w trakcie jednego z treningów. Wychowanek toruńskiego klubu szczepił się motocyklem z innym zawodnikiem i upadł, uderzając w tor. Fatalnie także  rozpoczął się mecz z Lokomotivem Daugavpils, gdzie po dwóch pierwszych biegach niezdolnych do dalszej jazdy było aż trzech zawodników łodzian.  Upadki zanotowali Kamil Adamczewski, Roy Schlein oraz Sebastian Niedźwiedź.  W takiej sytuacji zdobywanie punktów    zostało w znacznym stopniu utrudnione. Następnie w czerwcu Nicolai Klindt trafił do szpitala w wyniku upadku podczas meczu ligi duńskiej. Zawodnik złamał łopatkę oraz obojczyk w lewym ramieniu. Niestety fatum nie opuściło łódzkiej drużyny i do kolejnego groźnego upadku doszło podczas meczu z Łączyńscy-Carbon Start Gniezno. Borys Miturski nie opanował motocykla i z wielkim impetem uderzył w nawierzchnię. 26-latek niefortunnie zahaczył Jakuba Jamroga który z impetem uderzył w drewnianą bandę. Jakub Jamróg opuścił gnieźnieński szpital z trzema złamanymi kośćmi śródstopia i jedną w dłoni.

 

Przyszły sezon

Witold Skrzydlewski nie ukrywa, iż celem Orła Łódź na sezon 2016 jest awans do PGE Ekstraligi.  Plan minimum to dostanie się do fazy play-off. Przed rozpoczęciem sezonu dojdzie do przebudowy kadrowej. W chwili obecnej kontrakt na kolejny rok podpisał Jakub Jamróg, który dobrze czuje się w biało-niebieskiej drużynie. W planie jest także budowa nowego stadionu. 

 

Jakub Jamróg: Sezon ciężki, obfity w wiele kontuzji. Z osiągnięć jestem zadowolony, szczególnie z końcówki sezonu gdzie złapałem dużą prędkość motocykli. Wiadomo mam wyższe aspiracje ale realizuje taktyke małych kroków i ten kolejny kroczek uważam że jest. Dorastam jako zawodnik i nabieram coraz większego doświadczenia. Kolejny rok wierzę, że będzie lepszy. Zabieram się od grudnia ostro za treningi. 

 

Źródło: inf. własna

 

Beata Wachowiak

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!