2019: Euforia/smutek

02

Noworoczny przełom skłania do refleksji, podsumowań. W minionym sezonie najbardziej w mojej pamięci utkwiły dwa żużlowe wydarzenia.

naczelnyNajważniejszym i najwspanialszym było zdobycie tytułu Indywidualnego Mistrza Świata przez Bartosza Zmarzlika. To trzeci nasz Mistrz po Jerzym Szczakielu, który dokonał tego wyczynu w 1973 roku i Tomaszu Gollobie, który triumfował w roku 2010.

Bartosz Zmarzlik typowany był do zdobycia mistrzowskiego trofeum już od pewnego czasu. Jego kariera rozwijała się i nabierała rozpędu z każdym sezonem a po zwycięstwie w 2015 roku w Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów z niecierpliwością oczekiwano, nie bez podstaw, na sukces w kategorii seniorów. Stało się. Mamy kolejnego Mistrza!

Biegunowo odmiennym wydarzeniem była decyzja trenera Marka Cieślaka, który pod koniec listopada ogłosił skład żużlowej reprezentacji narodowej na sezon 2020.

Do kadry trener Cieślak nie powołał Maksyma Drabika, Macieja Janowskiego oraz braci Piotra i Przemysława Pawlickich. Na koncie wszystkich znajdziemy nietuzinkowe osiągnięcia. Trzej pierwsi to między innymi Indywidualni Mistrzowie Świata Juniorów a Przemysław Pawlicki to trzykrotny zdobywca Złotego Kasku. W ostatnim sezonie w klasyfikacji najlepszych zawodników ekstraligowych wśród Polaków zajęli kolejno miejsca 3, 5, 4 oraz 9 czyli nie wyniki były przyczyną niepowołań.

Miniony sezon był bardzo trudny dla reprezentacji. Rozpoczął się od istnego „trzęsienia ziemi” gdy nie doszedł do skutku Finał Złotego Kasku w Pile a zakończył wykluczeniami z kadry.

O nieregulaminowym pilskim torze, wystającym krawężniku pod bandą napisano i pokazano już wszystko. W felietonie „Ślepe posłuszeństwo” wykazałem, że mieliśmy do czynienia ze złamaniem „Norm dla torów do wyścigów torowych (STRC)”.

Swoje zdanie związane z odwołanym Finałem Złotego Kasku wyartykułowałem także w felietonach: "Praw fizyki pan nie zmienisz..." oraz "Krawężnik story czyli weryfikacyjna fikcja". Z perspektywy czasu mogę dodać, że pełną winę za zaistniałą sytuację ponosi GKSŻ. Gdyby rzetelnie przeprowadzono procedurę weryfikacyjną pilskiego toru sprawy w ogóle by nie było. Tor niespełniający wymogów regulaminowych co wówczas stwierdzono nie powinien być dopuszczony do rozgrywania zawodów.

Za przygotowanie toru, przydzielanie licencji i resztę sfery organizacyjnej odpowiedzialni są żużlowi działacze z GKSŻ na czele. Ciało to powinno być strażnikiem regulaminów. W Pile sytuacja była jasna. Zawodnicy przyjechali na tor, który miał wydane pozwolenia ale nie spełniał regulaminowych wymogów. Paradoksalnie więc stając po stronie regulaminów żużlowcy narazili się na falę krytyki i restrykcji. Uderzono w zawodników, bo ci nie mają prawa głosu nawet wtedy, kiedy osoby do tego uprawnione wydają decyzje sprzeczne z regulaminami. Patologia.

Nie mam zamiaru oceniać dokonań i wkładu trenera Cieślaka w reprezentacyjne sukcesy ale jego niedawne decyzje zaakceptowane przez GKSŻ nie są powodem do chwały. W naszej sondzie duży odsetek czytelników podziela ten pogląd. Trenerskie wynurzenia zdają się też ujawniać nieco inny obraz reprezentacji niż ten kolportowany od lat. Osoby znające życie reprezentacyjne od podszewki mówią nawet, że team spirit w polskiej reprezentacji to fikcja.

Przez niemal sezon mieliśmy do czynienia z zastanawiająco zgodnym chórem krytykującym zawodników. Znam ten mechanizm. Pisząc kiedyś w pewnym wydawnictwie mój tekst nie został dopuszczony do publikacji, bo nie pasował do... chóru. Po tym zdarzeniu zakończyłem współpracę.

Zwolnienia lekarskie były, są i będą. Trener nie podważał ich zasadności. Symbolicznie to jednak one właśnie zamknęły klamrę od Finału Złotego Kasku i stały się przyczynkiem do wykluczeń z kadry. Nie jestem nimi zaskoczony. Wpisują się w ciąg wydarzeń.

Nie przyjmuję narracji dyskredytującej zawodników, bo problem nie jest jednostronny jak nam się przedstawia. Nie akceptuję też wchodzenia z butami w życie osobiste zawodników, sekowania ich za wypowiedzi oraz dyktowania jak kto ma się zachowywać i z kogo brać wzór. To niedopuszczalny poziom podobnie jak teza, że reprezentacja poradzi sobie bez wykluczonych. Reprezentacja to miejsce dla najlepszych z najlepszych. Takie samo zdanie artykułowałem przed laty, gdy żużlowa centrala odsuwała od reprezentacji najlepszego wówczas zawodnika… Sławomira Drabika.

Rzesze kibiców nie przychodzą na stadiony oglądać trenera czy żużlowych decydentów. Na torze bohaterami są żużlowcy. Warto to sobie uświadomić właśnie teraz kiedy nie wiadomo czy z powodu urażonego ego czy nieumiejętności porozumienia pozbawia się nas, kibiców oglądania w barwach narodowych najlepszych.

Były prezes PZM pan Andrzej Witkowski był przeciwnikiem przedłużania umowy z trenerem Cieślakiem. Teraz rozumiem dlaczego.

 

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.