Działacze i kibice gorzowskiej Stali bardzo obawiali się sezonu 2023 po odejściu z klubu lidera drużyny i najlepszego zawodnika na świecie Bartosza Zmarzlika. Żółto-niebiescy spisywali się jednak nadspodziewanie dobrze i byli objawieniem sezonu. Rundę zasadniczą zakończyli na trzecim miejscu w tabeli, tuż za dwoma najlepszymi drużynami, ale fazę play off przegrali z kretesem po kontuzji jednego z liderów Andersa Thomsena, odniesionej dzień przed pierwszym z decydujących spotkań.
W piątek 9 czerwca do Gorzowa zawitały Wilki z Krosna. Początek spotkania przebiegał pod dyktando pecha gospodarzy. W pierwszym wyścigu, na przeciwległej prostej pierwszego okrążenia, jadący na końcu stawki Szymon Woźniak zanotował defekt motocykla po kontakcie z Jasonem Doylem w momencie kiedy atakował Australijczyka. W 4. odsłonie dnia w taśmę wjechał Oskar Paluch, a po chwili sytuacja zrobiła się jeszcze gorsza dla żółto-niebieskich, ponieważ defekt motocykla na prowadzeniu zanotował Martin Vaculik. W motocyklu Słowaka eksplodowała pokrywa silnika, a na tablicy wyników pojawił się rezultat remisowy 15:15. Później jednak gospodarze wrócili na właściwe tory, złapali „wiatr w żagle” i stopniowo powiększali przewagę, mając mecz pod kontrolą i odnosząc przekonujące zwycięstwo 57:33. Stalowcy zapisali na swoich kontach aż czternaście indywidualnych zwycięstw. Na tle „bezzębnych” Wilków gorzowianie byli drużyną prawie kompletną, bez dziur. Wszyscy seniorzy zdobyli pokaźne ilości punktów, a płatne komplety wywalczyli Anders Thomsen (15) i Oskar Fajfer (12+3).
W kolejnym meczu na własnym torze gorzowianom nie poszło już tak dobrze. W niedzielę 18 czerwca do miasta nad Wartą zawitał jeden z faworytów rozgrywek Betard Sparta Wrocław. Gospodarze rozpoczęli zmagania od mocnego uderzenia i podwójnego zwycięstwa duetu Szymon Woźniak – Martin Vaculik. Były to jednak miłe złego początki. Później kibice byli świadkami pięciu gonitw remisowych przeplatanych dwoma zwycięstwami przyjezdnych 4:2. W obu przypadkach największym pechowcem okazał bohater poprzednich meczów Stali Oskar Fajfer, który zanotował dwa upadki i został dwukrotnie wykluczony. O losach pojedynku zadecydowały biegi 9. i 10., po których Spartanie objęli sześciopunktowe prowadzenie. Gospodarze zakończyli zmagania tak jak rozpoczęli, czyli podwójnym zwycięstwem pary Anders Thomsen – Martin Vaculik. Nie miało to już jednak znaczenia w końcowym rozrachunku, bo przegrali całe spotkanie 43:47. Siła gospodarzy opierała się na dwójce liderów Andersie Thomsenie (14 (6)) i Martinie Vaculiku (13+2 (6)). Pretensji nie można było mieć do juniorów, a Szymon Woźniak zdobył nieco mniej punktów niż zwykle (8+1 (5)).
W piątek 30 czerwca gorzowianie udali się do dalekiego Lublina i okazali się znacznie gorsi od gospodarzy, chociaż wynik 52:38 był dużo lepszy dla przyjezdnych niż rok wcześniej. Najwięcej punktów dla gości zdobyli: Martin Vaculik (14+1) i Anders Thomsen (9+1), obaj w sześciu startach.
W drugą niedzielę lipca (09.07.) kibice zebrani na stadionie im. Edwarda Jancarza byli świadkami bardzo interesującego widowiska, a przeciwnikami miejscowych były „Lwy” z Częstochowy. Pojedynek można było podzielić na trzy fazy: I. – wyścigi od 1. do 5., kiedy gorzowianie po trzech podwójnych zwycięstwach z rzędu uzyskali dwunastopunktową przewagę; II. – biegi od 6. do 9., podczas których goście odrobili dziesięć „oczek” starty; i III. – gonitwy od 10. do 15. kiedy żółto-niebiescy ponownie powiększyli przewagę o kolejnych jedenaście punktów i wygrali cały mecz 51:38. Decydującym momentem dla losów spotkania była 13. odsłona dnia, a przed nią przewaga Stali wynosiła tylko cztery punkty. Na wysokości zadania stanął jednak gorzowski duet Oskar Fajfer – Anders Thomsen, który podwójnie pokonał parę Włókniarza Mikkel Michelsen – Kacper Woryna i dzięki temu przewaga miejscowych wzrosła do ośmiu „oczek”. Sympatycy sportu żużlowego zapamiętali ten pojedynek także ze względu na „infantylne” wykluczenie Andersa Thomsena w przedostatnim wyścigu. W drugim podejściu tej odsłony na 5:1 jechali miejscowi, ale przy wyjeździe z przedostatniego wirażu, jadący na drugim miejscu Thomsen zahaczył o tylne koło motocykla Oskara Fajfera i „wylądował” pod bandą. Duńczyk wstał o własnych siłach i pobiegł po jeden punkt, ale na jego nieszczęście, gdy podniósł się z toru, dotknął go delikatnie ratownik medyczny. To dotknięcie spowodowało, że straniero Stali został wykluczony przez sędziego, a bieg zakończył się zwycięstwem gospodarzy 3:2. Gorzowianie byli drużyną kompletną, bez dziur. Wszyscy seniorzy zdobyli pokaźne ilości punktów łącznie z Wiktorem Jasińskim (5+1 (4)), który w ostatnich meczach zawodził. Znacznie lepsi od przyjezdnych (2+1) byli także miejscowi juniorzy (7+2).
Dwa tygodnie później Stal Gorzów pojechała do Grudziądza i jak się później okazało, odniosła ostatnie zwycięstwo w sezonie, tym razem 49:41. Po trzech remisowych wyścigach, przyjezdni wygrali po 5:1 dwie kolejne odsłony i objęli ośmiopunktowe prowadzenie. Gospodarze jednak dzielnie walczyli. Po 10. biegu odrobili straty i doprowadzili do remisu. O sukcesie przyjezdnych zadecydowały gonitwy nr 11. i 13. podwójnie wygrane przez Stalowców. W drużynie gości znakomicie pojechali, obok liderów Andersa Thomsena (10+1 (5)) i Martina Vaculika (10 (4)), Oskar Fajfer, który „otarł” się o płatny komplet punktów (11+3 (5)), Wiktor Jasiński (8+1 (5)) oraz zwycięzca dwóch wyścigów, junior Oskar Paluch (6 (4)).
W pierwszy piątek sierpnia do miasta nad Wartą zawitały „Anioły” z Torunia na ostatni pojedynek rundy zasadniczej. Miejscowi kibice liczyli na pewne zwycięstwo gospodarzy, ale sporo było też głosów, że chyba najlepszym rozwiązaniem dla obu zespołów przed fazą play off byłby remis. I tak taż się stało. Stal Gorzów zremisowała po bardzo zaciętym spotkaniu z torunianami 45:45. Punkt bonusowy wywalczyli goście, którzy wygrali pierwszy pojedynek w mieście Kopernika różnicą czterech punktów. Emocje sięgnęły zenitu przed wyścigami nominowanymi. W pierwszym z nich para gospodarzy Oskar Fajfer – Anders Thomsen wprawiła w euforię kibiców, ponieważ po pierwszym okrążeniu gospodarze jechali na podwójnym prowadzeniu, ale Paweł Przedpełski zanotował upadek z własnej winy na początku drugiego wirażu i wyścig został przerwany. W powtórce jadący z pierwszego pola Robert Lambert nie pozostawił złudzeń duetowi miejscowych i na tablicy wyników ciągle był rezultat nierozstrzygnięty 42:42. W decydującej odsłonie sytuacja była bardzo podobna. Najlepiej ze startu wyjechali żółto-niebiescy, ale Szymon Woźniak zostawił zbyt dużo miejsca przy krawężniku, gdzie wjechał Patryk Dudek. Wychowanek Falubazu potrącił deflektorem zawodnika gospodarzy, który zanotował niegroźny upadek. Sędzia Paweł Słupski długo oglądał telewizyjne powtórki i zarządził powtórkę w czteroosobowym składzie. Drugie podejście zakończyło się sukcesem Woźniaka, ale Vaculik przyjechał ostatni i mecz zakończył się remisem. Wśród gorzowian najwięcej punktów zdobyli Martin Vaculik (10) i Szymon Woźniak (9). Najlepszy występ w dotychczasowej karierze na własnym torze zaliczył Oskar Paluch, który wywalczył 7 punktów i 1 bonus. Tym razem słabiej pojechał Anders Thomsen (7), któremu wyraźnie brakowało prędkości w motocyklach.
Dzień przed rozpoczęciem rundy finałowej, w sobotę 12 sierpnia podczas 2. wyścigu Grand Prix Łotwy groźny upadek zanotował Anders Thomsen. Gdy w niedzielę potwierdziły się fatalne informacje z Rygi o poważnej kontuzji Duńczyka oczywistym stał się fakt, że gorzowianie znaleźli się na straconej pozycji w walce z wymagającym rywalem spod Jasnej Góry nie tylko w kontekście pierwszego spotkania, ale także w dwumeczu. U lidera Stali stwierdzono bowiem wstrząs mózgu, złamania lewej ręki i czterech żeber. W takiej sytuacji Thomsena czekała dłuższa przerwa na rehabilitację. Na domiar złego złamaną łopatkę ciągle jeszcze leczył Mateusz Bartkowiak. Przy takich brakach kadrowych zespołu z Gorzowa, przyjezdni z Częstochowy kontrolowali przebieg wydarzeń na torze. Przegrana 41:49 na swoim obiekcie stawiała gorzowian przed meczem rewanżowym w beznadziejnym położeniu, chociaż cień szansy dawały porażki gospodarzy we wszystkich ćwierćfinałowych potyczkach, bowiem każda z tych drużyn miała jeszcze szanse awansu do półfinałów jako „lucky loser”. W przypadku gorzowian, meczu żużlowego nie można było wygrać w dwóch i pół zawodnika. W rozbitej drużynie gospodarzy najskuteczniejsi byli: Martin Vaculik (14+1), Szymon Woźniak (11) i Oskar Fajfer (7+1), wszyscy w sześciu startach. Więcej spodziewano się po Mathiasie Pollestadzie (4 (5)), który robił tylko dużo „wiatru” na torze.
Tydzień później w Częstochowie Stal Gorzów toczyła korespondencyjny pojedynek z drużynami Apatora Toruń i Unii Leszno o to, która z tych drużyn przegra najmniejszą różnicą. Porażka 40:50 okazała się zbyt wysoka i do półfinałów jako „szczęśliwi przegrani” awansowali torunianie, chociaż jeszcze po 8. wyścigu na tablicy wyników w Częstochowie widoczny był rezultat remisowy 24:24, a wcześniej Stalowcy nawet dwukrotnie prowadzili. Najwięcej punktów dla przyjezdnych wywalczyli: Martin Vaculik (15 (6)), Oskar Paluch (8+2 (5)) oraz Szymon Woźniak i Oskar Fajfer po 7, obaj w 6 startach.
Po odejściu z klubu Bartosza Zmarzlika sezon 2023 był dla Stali Gorzów wymagający, ale żółto-niebiescy spisywali się nadspodziewanie dobrze, byli objawieniem sezonu i rundę zasadniczą zakończyli na trzecim miejscu w tabeli. Gdyby nie kontuzja jednego z liderów - Andersa Thomsena w decydującym momencie, gorzowianie mogli zakończyć zmagania nawet z brązowymi medalami. Ostateczny bilans z całego sezonu to: 7 zwycięstw, 2 remisy i 7 porażek.






