Poznaniacy zbudowali skład na 2023 rok na miarę swoich możliwości finansowych, dlatego działacze i kibice „Skorpionów” wkraczali w sezon 2023 z nadziejami, ale też z dużymi obawami. Rywalizacja na torach 1. Ligi Żużlowej pokazała, że obawy te były w pełni uzasadnione, ponieważ żółto-czarni w całych rozgrywkach odnieśli tylko cztery zwycięstwa i w dodatku nie wywalczyli żadnego punktu bonusowego, ale tylko w jednym meczu wywalczyli poniżej 40 „oczek”. Zacięta walka i 8 punktów w tabeli nie wystarczyły jednak do zachowania ligowego bytu.
Runda rewanżowa była dla „Skorpionów” prawdziwą „drogą przez mękę”. Poznaniacy toczyli niezwykle dramatyczne i zacięte pojedynki, ale towarzyszyło im dużo pechowych zdarzeń. Przegrali aż sześć spotkań i odnieśli tylko jedno minimalne zwycięstwo.
Na rewanż do Gdańska w sobotę 3 czerwca żółto-czarni jechali pełni nadziei na wywalczenie kompletu punktów. Niestety spełnił się najczarniejszy scenariusz, ponieważ w ostatnim wyścigu goście stracili nawet punkt bonusowy ostatecznie przegrywając 49:40. Zaczęło się dość obiecująco, ponieważ przyjezdni dzięki dwóm zwycięstwom 4:2 prowadzili po pierwszej serii 12:11. Gospodarze wygrali szóstą odsłonę dnia 4:2 i objęli pierwsze tego dnia prowadzenie (18:17), którego nie oddali już do końca rywalizacji. Później nastąpiła seria czterech remisów. Miejscowi po 11. wyścigu zwiększyli prowadzenie do trzech „oczek”, a biegi nominowane były katastrofalne w wykonaniu PSŻ-u. W pierwszym z nich Norbert Krakowiak po wygranym starcie zanotował defekt motocykla na szczycie drugiego łuku, a w drugim jadący w ramach rezerwy taktycznej Jonas Seifert-Salk zanotował upadek i został przez sędziego wykluczony z powtórki. Porażki 1:5 i 2:4 były „gwoździem do trumny” dla gości. Najwięcej punktów dla drużyny ze stolicy Wielkopolski wywalczyli: Aleksandr Łoktajew 11 (5), Jonas Seifert-Salk 9+1 (6) i Kevin Fajfer 8 (4).
Osiem dni później, w niedzielę 11 czerwca przyjechał do Poznania jeden z faworytów rozgrywek Abramczyk Polonia Bydgoszcz. Kibice, którzy przybyli w niedzielne popołudnie na poznański Golęcin byli świadkami bardzo zaciętego i emocjonującego spotkania, niestety bez happy endu dla gospodarzy, którzy przegrali 44:46. Miejscowi nie potrafili wykorzystać dużego osłabienia Polonistów, którzy przybyli do stolicy Wielkopolski bez Andreasa Lyagera i na domiar złego stracili w 5. biegu Daniela Jeleniewskiego. Goście objęli prowadzenie po 2. wyścigu wygranym 4:2, ale odpowiedź „Skorpionów” była natychmiastowa. Duet Aleksandr Łoktajew i Antonio Lindbaeck zostawili w pokonanym polu doskonale znanego w Poznaniu Davida Bellego i Benjamina Basso. Po kolejnej odsłonie ponownie jednak prowadzili przyjezdni 13:11. „Gryfy” przewagę utrzymały do 9. gonitwy, po której na tablicy wyników pojawił się rezultat remisowy 27:27. Kolejna faza pojedynku należała jednak do gości, a decydującymi o losach rywalizacji były wyścigi 13. i 14. W pierwszym z nich dość łatwo i niespodziewanie Szymon Szlauderbach wraz z Davidem Bellego podwójnie pokonali Aleksandra Łoktajewa i Kevina Fajfera wypracowując tym samym sześciopunktową przewagę bydgoszczan. Kropkę nad „i” postawił w przedostatniej odsłonie dnia Wiktor Przyjemski zdobywając swoją piątą „trójkę”. W ekipie gospodarzy najlepsi byli Norbert Krakowiak 13+3 (6) i Aleksandr Łoktajew 11+1 (5). Nieco słabiej wypadł Jonas Seifert-Salk 8 (5), a zawiedli Antonio Lindbaeck 3+1 (4) oraz juniorzy.
Tydzień później „Skorpiony” pojechały na Górny Śląsk do Rybnika i po kolejnym dreszczowcu gospodarze okazali się lepsi wygrywając 48:42. Przyjezdni rozpoczęli bardzo dobrze od podwójnego zwycięstwa duetu Kevin Fajfer – Norbert Krakowiak, ale na zakończenie pierwszej serii rybniczanie doprowadzili do remisu 12:12. Rezultat nierozstrzygnięty (18:18) tylko jeszcze raz pojawił się na tablicy wyników po 6. odsłonie dnia. Później kilkupunktową przewagę wypracowali gospodarze, którą skutecznie bronili do końca spotkania. Żółto-czarni zmniejszyli stratę do czterech „oczek” (38:34) po dwóch zwycięstwach 4:2 w wyścigach 11. i 12., ale to wszystko na co było stać tego dnia gości z Wielkopolski. Dla PSŻ-u najwięcej punktów wywalczyli liderzy: Jonas Seifert-Salk 10+1 (6), Norbert Krakowiak 9+1 (6) i Aleksandr Łoktajew 8 (5).
W ostatnią niedzielę czerwca (25.06.) poznaniacy odnieśli ostatnie zwycięstwo w sezonie 46:44, a ich rywalem w pojedynku derbowym była Arged Malesa Ostrów Wlkp. W pierwszej serii wyścigów na każde zwycięstwo 4:2 gospodarzy, goście odpowiadali podwójnym triumfem co sprawiło, że po 4. gonitwie ostrowianie prowadzili 14:10. Gdy jeszcze goście wygrali 6. bieg 4:2, wówczas przewaga przyjezdnych wzrosła do sześciu „oczek”. Odpowiedź „Skorpionów” była jednak natychmiastowa. Jadący w ramach rezerwy taktycznej Jonas Seifert-Salk razem z Kevinem Fajferem podwójnie wygrali z duetem Arged Malesy Oliver Berntzon – Jakub Krawczyk i tym samym zmniejszyli straty do dwóch punktów. Od tego momentu mecz się wyrównał i w dalszej części spotkania odnotowano sześć biegowych remisów. O sukcesie miejscowych zadecydowały odsłony 13. i 15. wygrane po 4:2. Po pierwszej z nich na tablicy wyników pojawił się rezultat remisowy 39:39, a druga zadecydowała o wywalczeniu przez poznaniaków dwóch punktów. Siła gospodarzy opierała się na trójce liderów, którzy wywalczyli: Aleksandr Łoktajew 13 (5), Jonas Seifert-Salk 11 (6) i Norbert Krakowiak 9+1 (5). Piętą achillesową żółto-czarnych byli nadal juniorzy.
Dwa tygodnie po zwycięstwie z ostrowianami, podbudowane „Skorpiony” pojechały na rewanż do Łodzi z nadzieją na przełamanie wyjazdowej niemocy. Poznaniacy zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji, bowiem pozostawało już niewiele szans na powiększenie dorobku punktowego. Mecz na Moto Arenie był niezwykle zacięty i bardzo nerwowy. Obaj juniorzy gości w infantylny sposób stracili jakiekolwiek punkty w 2. osłonie dnia notując dwa upadki i dwa wykluczenia. Tak więc od początku spotkania żółto-czarni musieli odrabiać straty. Część z nich zniwelowali po podwójnym zwycięstwie w 5. wyścigu, a dwie wygrane po 4:2 wysforowały przyjezdnych na jednopunktowe prowadzenie 30:29 po 10. gonitwie. Niestety, to wszystko na co było stać tego dnia poznaniaków. W ostatniej fazie pojedynku przewagę uzyskali łodzianie i dzięki dwóch zwycięstwom po 4:2 w biegach 12. i 13. oraz podwójnej wiktorii w pierwszym z wyścigów nominowanych ostatecznie wygrali 47:42. Najwięcej punktów dla ekipy z Golęcina zdobyli: Norbert Krakowiak 12, Aleksandr Łoktajew 11+1 i Jonas Seifert-Salk 9+1, wszyscy w pięciu startach.
Po kolejnych dwóch tygodniach, w niedzielę 23 lipca żółto-czarni podejmowali w pożegnalnym występie na własnym obiekcie w sezonie 2023 niepokonany na zapleczu PGE Ekstraligi Enea Falubaz Zielona Góra. Pojedynek rozpoczął się zgoła sensacyjnie od dwóch biegowych zwycięstw gospodarzy, którzy po 2. wyścigu prowadzili różnicą sześciu punktów 9:3. Prowadzenie to miejscowi utrzymywali aż do 10. gonitwy. „Myszy” wyszły na pierwsze tego dnia prowadzenie dopiero po podwójnym zwycięstwie w następnej odsłonie dnia. Emocje sięgnęły zenitu przed biegami nominowanymi. W pierwszym z nich zielonogórzanie jechali na podwójnym prowadzeniu, ale bardzo ambitnie walczył Norbert Krakowiak, który wyprzedził Krzysztofa Buczkowskiego dopiero na linii mety. Takie rozstrzygnięcie sprawiło, że gospodarze mieli jeszcze cień szansy na końcowy sukces pod warunkiem zwycięstwa 5:1 w ostatnim wyścigu. Nic takiego nie miało jednak miejsca, ponieważ ostatnia odsłona dnia zakończyła się remisem 3:3. Sędzia dopatrzył się jednak nierówno działającej maszyny startowej i zarządził powtórkę. W niej goście jeszcze powiększyli przewagę, ponieważ na zakończenie rywalizacji odnieśli zwycięstwo 4:2, a cały mecz wygrali 47:42 i nadal byli niepokonani w lidze. Zawodnicy gospodarzy byli bardzo nierówni. Potrafili wygrywać z wyżej notowanymi żużlowcami, by za chwilę przyjechać na końcu stawki. Najskuteczniejszym w zespole żółto-czarnych był Aleksandr Łoktajew (10). Różnicę zrobili jednak juniorzy, dzięki którym mecz był bardzo zacięty. Młodzieżowcy ze stolicy Wielkopolski wywalczyli w sumie 9 punktów i 2 bonusy, a prawdziwym bohaterem był Oskar Hurysz (7+1 (4)), który ustanowił także najlepszy czas dnia.
Na zakończenie sezonu, w niedzielę 13 sierpnia żółto-czarni udali się do dalekiej Bawarii na mecz z Trans MF Landshut Devils z zaliczką sześciu „oczek”. Przed decydującym starciem rachunek był prosty. „Skorpiony” chcąc zachować status pierwszoligowców musieli wygrać w Niemczech, co dawałoby im trzy duże punkty, przy jednoczesnej porażce Orła Łódź z Abramczyk Polonią Bydgoszcz. O ile ten drugi warunek został spełniony, o tyle ten pierwszy już nie. Gospodarze z Landshut wygrali 49:41 i spadek PSŻ-u do 2. Ligi Żużlowej stał się faktem. Jak często w minionym sezonie bywało, goście z Wielkopolski bardzo dobrze weszli w mecz i po dwóch biegowych zwycięstwach prowadzili po pierwszej serii 15:9. Kolejne trzy odsłony były jednak fatalne w wykonaniu poznaniaków i przed kolejnym równaniem toru ekipa z Niemiec prowadziła już 23:19. Przyjezdni zmniejszyli nieco straty (35:37) po podwójnym zwycięstwie w 12. gonitwie, ale to wszystko na co było stać gości z Polski w tym dniu. „Diabły” z Landshut zapewniły sobie zwycięstwo meczowe w pierwszym z wyścigów nominowanych po kolejnym 5:1, a w drugim dołożyły punkt bonusowy.
Sezon 2023 w wykonaniu ebebe, a po zmianie sponsora InvestHousePlus PSŻ Poznań był specyficzny. Zawodnicy ze stolicy Wielkopolski walczyli bardzo dzielnie i tylko w jednym meczu zdobyli poniżej 40 „oczek”, ale w całych rozgrywkach odnieśli zaledwie cztery zwycięstwa i w dodatku nie dopisali do swojego dorobku żadnego punktu bonusowego. Niestety było to odzwierciedleniem składu, który poznaniacy zbudowali na miarę swoich możliwości finansowych. Przy tak minimalnych porażkach brakowało punktów „pewniaków”, czyli liderów z prawdziwego zdarzenia oraz juniorów.






