Nie takiego zakończenia wielkiego żużlowego wieczoru w Warszawie oczekiwali polscy kibice. Reprezentacja Polski nie zdołała obronić Drużynowego Pucharu Świata i na PGE Narodowym wywalczyła brązowy medal. Po złoto sięgnęli Australijczycy, a srebro przypadło Duńczykom.
Biało-Czerwoni od początku zawodów mieli spore problemy z odnalezieniem odpowiedniego rytmu. Zamiast walki o zwycięstwo szybko trzeba było myśleć o odrabianiu strat. Sytuacja poprawiała się z biegu na bieg, ale rywale nie zamierzali czekać.
Największym rozczarowaniem była postawa liderów reprezentacji. Bartosz Zmarzlik, na którego liczyli polscy kibice, nie był w stanie poprowadzić zespołu do kolejnego triumfu. Mistrz świata zdobył 11 punktów, natomiast bardzo ważnym ogniwem polskiej drużyny okazał się Kacper Woryna, który wywalczył 9 „oczek”.
Australijczycy potwierdzili, że PGE Narodowy wyjątkowo im odpowiada. Choć do Warszawy przyjechali osłabieni, nie przeszkodziło im to w sięgnięciu po najważniejsze trofeum. O złocie przesądził 19. wyścig, w którym Brady Kurtz zapewnił swojej reprezentacji bezpieczną przewagę przed ostatnim biegiem.
Australia zakończyła zawody z dorobkiem 38 punktów. Drugie miejsce zajęła Dania z 30 punktami, Polska zgromadziła 29, a Wielka Brytania zakończyła rywalizację z 23 „oczkami”.
Dla Australijczyków to powrót na światowy tron po 24 latach. Ostatni raz Drużynowy Puchar Świata zdobyli w 2002 roku.
Polacy mieli w Warszawie walczyć o dziesiąte zwycięstwo w historii Drużynowego Pucharu Świata. Zamiast złota przyszło jednak rozczarowanie i kolejny nieudany występ na PGE Narodowym. Polska pozostaje najbardziej utytułowaną reprezentacją w historii DPŚ, ale na kolejne mistrzostwo będzie musiała jeszcze poczekać.
– Każdy z nas zostawił serce na torze dla barw i dla narodu – powiedział kapitan Żużlowej Reprezentacji Polski Bartosz Zmarzlik po zdobyciu brązowego medalu w Drużynowym Pucharze Świata.
Brązowy medal trudno uznać za sukces, szczególnie biorąc pod uwagę oczekiwania przed zawodami i fakt, że finał odbywał się przed własną publicznością. Z drugiej strony biało-czerwoni potrafili podnieść się po słabym początku i do końca walczyli o wyższą pozycję.
Tym razem jednak najwięcej powodów do świętowania mieli Australijczycy. Polska publiczność musiała natomiast po raz kolejny przełknąć gorycz porażki na PGE Narodowym.
Klątwa warszawskiego stadionu wciąż trwa. Na przełamanie przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Wyniki:
AUSTRALIA - 38
1. Ryan Douglas 10 (3,3,3,0,1)
2. Brady Kurtz 11 (3,2,1,3,2)
3. Jason Doyle 10 (3,2,w,2,3)
4. Max Fricke 7 (3,0,0,1,3)
5. Rohan Tungate nie startował
DANIA - 30
1. Mikkel Michelsen 12 (2,3,2,3,2,w)
2. Leon Madsen 5 (0,1,0,2,2)
3. Michael Jepsen Jensen 5 (0,-,2,3,0)
4. Anders Thomsen 8 (0,-,3,2,3)
5. Frederik Jakobsen 0 (0)
POLSKA - 29
1. Bartosz Zmarzlik 11 (1,3,2,2,1,2)
2. Maciej Janowski 2 (1,1,-,-,-)
3. Dominik Kubera 2 (2,0,-,-,-)
4. Patryk Dudek 5 (2,1,1,1,-)
5. Kacper Woryna 9 (1,3,w,3,1,1)
ANGLIA - 23
1. Robert Lambert 14 (1,3,2,3,3,2)
2. Charles Wright 5 (1,2,1,1,0)
3. Adam Ellis 3 (2,0,0,0,1)
4. Leon Flint 1 (0,1,-,0,0)
5. Tom Brennan nie startował
źródło: inf. prasowa






