.

Mateusz Matusiak: Spadł nam duży kamień z serca

Lodz 2025 KŻ Orzeł Łódź nie miał łatwej drogi. Jeszcze jesienią wszyscy byli przekonani, że klubu nie będzie i żużel zniknie z Moto Areny. Tak się na szczęście nie stało i po ciężkim sezonie klub zapewnił sobie utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Krótkie podsumowanie sezonu zrobił dla nas Kierownik Drużyny - Mateusz Matusiak.

Redakcja: Na samym początku gratulacje dla całego zespołu. To był trudny sezon. Można powiedzieć, że kamień z serca w Łodzi spadł wszystkim?

Mateusz Matusiak – kierownik drużyny KŻ Orzeł Łódź: Zdecydowanie spadł nam duży kamień z serca, gdy zapewniliśmy sobie to utrzymanie. Sezon był niesamowicie trudny, z różnymi przebojami, problemy z torem, z formą niektórych zawodników, ale najważniejsze, że ostatecznie wyszliśmy z tej batalii zwycięsko.

R: Jeszcze przed startem sezonu sytuacja Orła nie była klarowna. Miałeś obawy, czy uda się wystartować w rozgrywkach?

MM: Tak naprawdę w zimie godziłem się już tym, że żużla w Łodzi nie będzie. Pan Skrzydlewski jednoznacznie deklarował, że odchodzi. To nie były tylko puste słowa, bo nawet cały stadion został opróżniony ze wszystkich sprzętów, mebli i tak dalej. Nie było też widać zainteresowania ze strony innych podmiotów, by ten klub przejąć, więc obawy jak najbardziej były.

R: Ostatecznie jednak udało się to wszystko spiąć ku uciesze kibiców i wszystkich zainteresowanych speedwayem w Łodzi. Zapewne takie długie oczekiwanie wpłynęło na budowę składu. Bardzo odbiegało to od założeń wcześniejszych, jeśli takowe były?

MM: Wcześniejszych założeń nie było, bo klubu miało nie być. Decyzja odnośnie startu w sezonie 2025 była na tyle późno, że wolnych zawodników na rynku zostało niewielu. Uważam, że jak na te okoliczności, to udało się zbudować całkiem ciekawy skład i nadzieje były na spokojne utrzymanie. Niestety nie wszystko w trakcie sezonu poszło zgodnie z planem i ostatecznie zajęliśmy 7 miejsce do końca nerwowo walcząc o utrzymanie.

R: Wspomniałeś o problemach torowych, a to ważne ogniwo, jeśli chodzi o wygrywanie na własnym owalu. Co wpłynęło na taki stan rzeczy?

MM: Główny problem to brak powtarzalności. Bywały sytuacje, gdzie zawodnicy nie byli zadowoleni z tego, że tor na meczu wygląda zupełnie inaczej niż był dzień czy dwa dni wcześniej na treningu. Powodem bywała plandeka, ale nie tylko. Konkretne powody jednak zostawię dla siebie, bo to już przeszłość i najważniejsze, że wiemy już jak to powinno wyglądać w przyszłości. Ostatnie 3 domowe mecze pokazały, że umiemy wyciągać właściwe wnioski.

R: Najważniejsze, że udało się te wnioski odpowiednio wcześnie wyciągnąć. Muszę zapytać o pozyskanie Mateja Zagara. Był ten temat w klubie poruszany wcześniej czy było to spontaniczne po tym jak rozwiązał kontrakt z Unią Tarnów? Jak na to zareagował zespół?

MM: Wykorzystaliśmy po prostu sytuację, jaka się nadarzyła. Zespół zareagował pozytywnie, bo wiedzieliśmy, że Matej przyda nam się do osiągnięcia celu, jakim było utrzymanie. I tak faktycznie było, bo Matej był bardzo zmotywowany i dzielił się wieloma uwagami z kolegami z drużyny. Na torze też poza meczem w Ostrowie zaprezentował się z bardzo dobrej strony.

R: Wiadomo, co dalej z klubem po utrzymaniu? Macie jakieś plany i większą pewność startu niż przed rokiem?

MM: Zdecydowanie tak. Od dawna jest decyzja, że jedziemy dalej. Plany są i pewnie niebawem klub zacznie o wszystkim stopniowo komunikować.

R: Jeszcze raz gratuluję zrealizowania założonego celu i czekamy na ujawnienie planu na przyszły sezon. Dziękuję za rozmowę.

MM: Dziękuję za gratulacje i również dziękuję za rozmowę.

źródło: inf. własna, foto : Photo by Nadula

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!